Piętnaście lat od premiery nie stracił film O bozích a lidech (Des hommes et des dieux, 2010) nic ze swojego przesłania i aktualności. Historia trapistycznych mnichów, którzy w algierskim klasztorze stanęli w obliczu nieuchronnego zagrożenia, jest głęboką sondą w ludzką duszę, duchowej walki i zaufania do Boga.
Ten film został nagrodzony wieloma nagrodami, z których wspomnimy przynajmniej César Awards 2011 za najlepszy film i nagrodę za reżyserię na Cannes Film Festival 2010 dla Xaviera Beauvois. Jeśli należycie do fanów filmów opartych na prawdziwych wydarzeniach, to O bozích a lidech z pewnością jest filmem, którego nie powinniście przegapić. To historia o męczennikach współczesnych czasów, o ich wewnętrznych przemyśleniach, lęku i rozdarciu, które w końcu zostaje pokonane przez jeden prawdziwy sens życia – wiarę w Boga.
Walka ze strachem i decyzja o pozostaniu
Tytuł filmu nawiązuje do Psalmu 82, 6–7, który pojawia się również w scenie otwierającej:
„Chociaż powiedziałem: 'Jesteście bogami, wszyscy jesteście synami Najwyższego,' umrze także jak inni ludzie, upadnie tak jak każdy władca.”
Trapisti żyjący w algierskim Tibhirine stają przed zasadniczym wyborem – pozostać wśród ludzi, którym służą i ryzykować śmierć, czy uciec w bezpieczne miejsce i opuścić swoje powołanie? Film ukazuje głęboki duchowy zmaganie każdego poszczególnego mnicha, jego wątpliwości, lęk i pojednanie. Każdy z nich zadaje sobie pytanie: Jaki jest mój cel? Dokąd woła mnie Bóg?
Główna siła filmu tkwi w jego autentyczności. Nie stara się gloryfikować ofiary, ale pokazuje rzeczywistość życia, gdzie wiara nie jest łatwa, ale nadal jest jedynym pewnym kotwicą w wzburzonym morzu niepewności.
W filmie pojawiają się również surowe sceny przedstawiające przemoc i krew, które mogą być trudne do przetrawienia dla wrażliwszych widzów. Te momenty jednak nie są bezcelowe – odgrywają kluczową rolę w podkreśleniu rzeczywistości okrutnego świata, fanatyzmu i obecności zła. Wspólnota mnichów staje przed zasadniczym dylematem: wybrać bezpieczeństwo i unikać bólu i strachu, czy pozostać wiernymi swojemu powołaniu mimo zagrażającego niebezpieczeństwa?
Siła ciszy i kontemplacji
Muzyczna warstwa filmu jest niemal minimalistyczna. Dominują w niej momenty ciszy i śpiewane hymny mnichów, które tworzą atmosferę spokoju i modlitwy. Jedynym wyjątkiem jest scena, w której gra utwór z Jeziora Łabędziego Czajkowskiego, która swoim pięknem tonów kontrastuje z narastającym napięciem i podkreśla wewnętrzną rozdwojenie postaci.
Długie ujęcia, które dzisiaj w pośpiechu kinematografii nie są powszechne, dają widzowi możliwość głębszego przeniknięcia w kontemplacyjne życie trapistów i uświadomienia sobie ich połączenia z Bogiem i z ludźmi wokół nich. Klasztor nie jest tu tylko miejscem odosobnienia, ale przeciwnie, światłem w ciemności, azylem dla lokalnych mieszkańców, którzy w mnichach widzą swoich obrońców.
Kruchość i siła wiary
Film nie przedstawia mnichów jako nadludzkich bohaterów, ale jako ludzi z krwi i kości. Każdy z nich zmaga się z lękiem, wątpliwościami i pragnieniem życia. Mimo to w końcu wybierają drogę zaufania do Boga i poświęcenia siebie dla innych.
O bozích a lidech to film o odwadze następować za Chrystusem aż do krańca. Przypomina nam, że prawdziwa wiara nie jest ucieczką od rzeczywistości, ale jej przyjęciem – wraz z całym bólem, niepewnością i cierpieniem.
Na koniec cytat brata Luca, który pojawia się w filmie:
„Jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie, ale nasza wiara i zaufanie do Boga przetrwa. Przybliżamy się do Niego przez ubóstwo, spotkanie i śmierć.”
Dlaczego zobaczyć ten film?
Ten film przynosi silne świadectwo odwagi, wiary i prawdziwej miłości do bliźnich. Pokazuje, że nawet w najciemniejszych chwilach człowiek może znaleźć wewnętrzny spokój i sens życia, jeśli swoje życie odda Bogu. To film, który zmusi cię do przemyślenia własnych wartości i tego, co oznacza być chrześcijaninem w obliczu prawdziwej próby.Gdzie zobaczyć film?
Film O bozích a lidech można oglądać na chrześcijańskiej platformie streamingowej Filmana: TUTAJ oraz w aplikacjach na iOS i Android, Samsung TV, LG TV oraz Google TV.
Marek Poštulka, Filmana


